Home » Aktualności » Nieudany interes sąsiada byłego wójta, czyli kolejna wyimaginowana afera „Tygodnika Powiśle”

„Tygodnik Powiśla” opisał ostatnio przetarg na zakup drzew z naszej gminy, którego to przetargu nie wygrał puławski sąsiad byłego już wójta Koconia, który za 58 drzew proponował, jak sam twierdzi, aż … 200 zł!. Rozgoryczony Kazimierz Czerwiński, który przed referendum wygrywał wiele przetargów na drzewo z gminy rządzonej przez swojego sąsiada, dziwnym trafem składając najakuratniejsze oferty, teraz poskarżył się „Tygodnikowi Powiśla”. My – po rozmowie z urzędnikami UG Janowiec – piszemy jak było naprawdę.

Przywykliśmy już, że „Tygodnik Powiśla”, od lat serwuje nam rewelacje, które – przed referendum – miały na celu przedstawiać wójta Koconia jako chodzący ideał samorządności – a po referendum – ze wszelkich sił skompromitować lub ośmieszyć jego przeciwników z gminy Janowiec. Co więcej,  pisząc o sprawach naszej gminy „Tygodnik Powiśla” dobiera rozmówców, którzy są w stanie potwierdzić dokładnie to, o czym chce napisać. Jeśli czytajcie tą, gazetę zwróćcie uwagę, że nigdy nie wypowiada się tam p.o. wójta Jan Gędek, choć często opisywane sprawy bezpośrednio go dotyczą, a on sam nigdy nie odmówił tej gazecie komentarza. Tygodnik nie prosi go o komentarz, bo gdyby tak zrobił okazałoby się, że teza planowanego artykułu rozsypałaby się jak z domek z kart. A nadzieja na dobrze sprzedający się numer z potencjalną aferą straciła rację bytu.

Weźmy na warsztat ostatni artykuł tej gazety pt. „Interes stulecia”. Sam tytuł już jest obietnicą wielkiej sensacji. Czytamy więc, że za rządów nowego wójta doszło w naszej gminie do wielkiego przekrętu, jakim jest sprzedanie 58 drzew za cenę 100 zł, podczas gdy wpłynęła też druga, podobno wyższa, bo na kwotę 200 zł, oferta. Dlaczego podobno? Bo oferta ta nigdy nie była rozpatrywana i nadal leży w zalakowanej kopercie w Urzędzie Gminy. Ale od początku.

24 września ub.r. , tuż po referendum, Tadeusz Kocoń podpisał wniosek do starostwa powiatowego na pozwolenie na wycinkę wspomnianych drzew. Dlaczego odwołany wójt zajmował się dzień przed swoim odejściem tą sprawą? Można się tylko domyślać. Niedługo potem, już za rządów nowego wójta, przetarg ogłoszono. Według „Tygodnika Powiśla” – były to same dorodne drzewa, w tym topole, wprost idealne do wyrobu mebli i warte nawet 15 tys. zł! Ale według urzędników z UG Janowiec, z którymi rozmawialiśmy, były to drzewa o średnicy przeciętnej męskiej pięść, warte w sumie poniżej 500 zł.  Z powodu niskiej wartości przedmiotu sprzedaży konkurs ofert nie był nawet wymagany, mimo to ogłoszono go. Ostatecznie ofertę na kwotę 100 zł złożyła mieszkanka Janowca, której działka – położona blisko nadwiślańskich wałów – sąsiaduje z terenem, na którym rosły wspomniane drzewa. Zjawiła się w gminie i zaproponowała, że kupi drzewo za cenę 100 zł, z wycinką na swój koszt. Przetarg więc odwołano i sprzedano drzewo tej osobie. Tego samego dnia w okolicach godziny 15 w UG pojawił się Kazimierz Czerwiński, który jest puławskim sąsiadem Tadeusza Koconia, byłego już wójta Janowca. Złożył ofertę w sekretariacie przynosząc ją jako otwarte pismo, potwierdzone na miejscu stemplem, złożone do koperty przy pracowniku i dopiero wtedy zaklejone. Było to niezgodne z zasadami przetargu, dlatego do dziś koperta nie została otwarta, bo nie była nawet rozpatrywana. Co warte uwagi – pan Czerwiński za czasów rządów swojego sąsiada wielokrotnie wygrywał przetargi na drzewo w naszej gminie, dziwnym trafem składając najtrafniejsze oferty. Przypadek? Tym razem również ostrzył sobie zęby na janowieckie drzewo, proponując za nie – jak powiedział „Tygodnikowi Powiśla” – szumną kwotę 200 zł, jakież więc było jego zaskoczenie, gdy oferta nie była rozpatrywana, a drzewo sprzedano pierwszemu oferantowi. Dodajmy, osoba, która kupiła drzewo, nie była i nie jest w żaden sposób związana ani z wójtem, ani z jego otoczeniem, w co pewnie trudno uwierzyć poszukującej nieustannie haka na p.o. wójta redakcji wspomnianej gazety.

Na tym jednak nie koniec, bo oburzony, że „interes stulecia” przeszedł mu koło nosa, sąsiad p. Koconia zapowiada (na łamach zaprzyjaźnionej z sąsiadem gazety), że nie da się tak łatwo zbyć i będzie dążył do tego, aby osoba odpowiedzialna za przetarg poniosła konsekwencje. No coż, sprawę będziemy śledzić i jeśli pojawią się w niej nowe fakty, na pewno poinformujemy naszych czytelników. Warto jednak zadać sobie pytanie czy działania „Tygodnika Powiśle” zmierzające do bronienia prywatnych interesów sąsiadów odwołanego wójta można uznać za obiektywne dziennikarstwo”? My niestety mamy co do tego poważne wątpliwości.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.